GOWORK PL SERWIS PRACY SP. Z O. O.

Jak stać się bardziej atrakcyjnym na rynku pracy

Jeśli nie możemy znaleźć pracy albo ciągle nie udaje nam się jej zmienić na lepszą, to jasny sygnał, że powinniśmy uzupełnić swoje wykształcenie, zdolności językowe i kompetencje. Powinniśmy też zwyczajnie umieć lepiej „sprzedać się”.

Długotrwałe bezrobocie albo wypalenie zawodowe mogą stać się sporym psychicznym obciążeniem dla każdego. Mozolne zdobywanie niezbędnych kwalifikacji i praca nad własnym wizerunkiem to sprawa bardzo indywidualna. Ale jest kilka kwestii, które zawsze możemy poprawić.Na pierwszy ogień powinny pójść kilka podstawowych atrybutów, które są naszymi wizytówkami. Musimy oczywiście przygotować profesjonalne, rzeczowe i atrakcyjnie wizualnie CV. Powinno być jednostronicowe i najlepiej w formacie PDF, możliwym do otwarcia w dowolnym programie. Koniecznie ze zdjęciem, bo – nawet jeśli nie szukamy pracy w modelingu – pracodawca zawsze lubi wiedzieć, jak wygląda jego ewentualny podwładny. Z kolei list motywacyjny powinien być krótki, zwięzły i napisany bez błędów gramatycznych, a rekruter ma dowiedzieć się z niego o wszystkich naszych zaletach istotnych do ogarniania obowiązków związanych z jego ofertą. Warto zlecić napisanie go komuś biegłemu przy pracy z tekstem.

Pamiętajmy, żeby nie przesadzać z marketingową zasadą „Odróżnij się albo zgiń!” i nie pozwalać sobie na zbytnie ekstrawagancje (np. dodawanie do CV zdjęcia z wakacji).

Gra wizerunkiem

Kolejną kwestią są portale społecznościowe. Tak, to bardzo możliwe, że pracodawca zechce przejrzeć nasze profile, by dowiedzieć się o kandydacie jak najwięcej. W przypadku Facebooka najrozsądniej będzie zablokować dostęp do konta dla nieznajomych użytkowników, by nikt niepowołany nie mógł po nim buszować. Jakiekolwiek niepoważne zdjęcia z imprez, kontrowersyjne opinie, wulgaryzmy czy jasno artykułowane poglądy polityczne mogą zniechęcić do nas pracodawcę. Jeśli nie jesteśmy pewni jak zostaną ocenione pewne treści, najlepiej dla świętego spokoju skasujmy je.

A co z dalszym etapem – rozmową kwalifikacyjną? Tutaj trzeba precyzyjnie zdefiniować swoje cele. Na wstępie warto zaznaczyć, że doświadczony rekruter od razu rozpozna, czy ma do czynienia z człowiekiem z przypadku - który taśmowo rozsyłał aplikację do różnych firm - czy z kimś o poważnych zamiarach. Na pewno na spotkanie rekrutacyjne musimy przyjść elegancko i schludnie ubrani, a także wyglądać oraz pachnieć świeżo. Nie szata zdobi człowieka? W świetle raportu Centrum Badania Opinii Społecznej pt. „Stosunek do własnego ciała – ideał pięknej kobiety i przystojnego mężczyzny” z października 2013 r. , „(…) w społeczeństwie powszechne jest przekonanie, że atrakcyjny wizerunek przesądza o sukcesie w życiu osobistym (90%) i zawodowym(92%)”. Chyba więcej dodawać na ten temat nic nie trzeba.

W trakcie rozmowy musimy być pewni siebie, ale nie aroganccy. Wszelka naturalność mile widziana. Akcentowanie swoich oryginalnych pasji czy hobby również wyjdzie nam tylko na dobre. Oczywiście wcześniej trzeba odrobić zadanie domowe i dowiedzieć się jak najwięcej o danej firmie oraz stanowisku.Rozsądnie jest także samemu zadawać pytania rekruterowi, w końcu to gra do dwóch bramek.

Pokazać swoją wartość

Co oczywiste, trudniej poprawić swoje kompetencje twarde. Wykształcenie na rynku pracy jest także ważne, a pod tym względem powodów do zadowolenia nie mogą mieć humaniści. Nie bez powodu w urzędach pracy aż roi się od politologów, socjologów, kulturoznawców czy bohemistów. Nasza ścieżka edukacyjna powinna nam dać konkretną, solidną wiedzę, przekładalną na precyzyjne umiejętności przydatne w wymarzonej przez nas branży. Tylko, że niełatwo się w tym wszystkim zorientować u progu dorosłości i często też w latach późniejszych.

Ale uspokajamy - sam dyplom nie ma decydującego znaczenia, choćby ktoś miał w kieszeni nawet trzy fakultety i doktorat. – Od dłuższego czasu pracodawcy zwracają mniejszą uwagę na akademickie wykształcenie, tylko raczej na konkretne kwalifikacje. Jeśli potencjalny pracownik zdoła go przekonać, że ma niezbędne doświadczenie, to kwestia wyuczonego zawodu schodzi na boczny tor – przyznaje Halina Goral, ekspert ds. HR z portalu ogłoszeń o pracę GoWork.pl - Zawsze można się też przecież zapisać na kurs doszkalający lub przekwalifikować. A wieloletniego doświadczenia na danym stanowisku, czyli swoistego zahartowania w boju, nic nie zastąpi – puentuje.

Mierzyć siły na zamiary

Uznani amerykańscy psychologowie społeczni Steven Berglas i Edward Jones opracowali koncepcję „samoutrudniania” w odnoszeniu sukcesów, badając m.in. zachowania własnych studentów i absolwentów Uniwersytetu Harvarda. Opisali trudny do zrozumienia, ale jednocześnie często spotykano mechanizm tzw. prokrastynacji, czyli rzucania samemu sobie kłód pod nogi. Polega to na podejmowaniu nietrafionych decyzji, także w życiu zawodowym, tylko po to by znaleźć dla nich odpowiednie, rzekomo obiektywne wytłumaczenie. Wówczas nikt nie może zarzucić nam kapitulacji, a my sami nie popadniemy w dysonans poznawczy.

Sporo zależy od naszego nastawienia psychicznego. Na pewno błędem jest zrażanie się po pierwszych porażkach w próbach uzyskania wymarzonej pracy lub awansu. Nie możemy wymagać od siebie cudów i celowo stawiać celów zbyt wysoko, by niepowodzenie zrzucać na karb zbyt chorobliwej ambicji. Upór i konsekwencja w połączeniu z roztoczeniem przed samym sobą racjonalnej wizji własnej kariery na pewno przyniosą w końcu efekty. 

  • TAGI: