Dziecko zmarło w wyniku rozległego poparzenia i nie udzielania mu na czas pomocy. Do zdarzenia doszło na początku maja. Do słupskiego szpitala trafiła dziewczynka z poparzeniami, która objęły 80 procent ciała. Trzy latka zmarła, a do sprawy zatrzymano 25-latkę i jej 26-letniego męża, rodziców zastępczych. Oboje utrzymywali, że są nie winni, a cała sprawa była nieszczęśliwym wypadkiem.
Do słupskiej prokuratury, która pada sprawę trafiła właśnie kluczowa opinia biegłych. Podważa ona wersję zatrzymanych. Według specjalistów dziecko można było uratować. Nie ma też mowy o wypadku, a raczej o celowym działaniu. Opinia zmienia ocenę prawno-karną. Oznacza to, że prokuratura postawi zatrzymanym inne zarzuty. Prawdopodobnie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Podejrzanym grozi kara dożywotniego więzienia.