Rozpędzone auto mężczyzny nie zatrzymało się na czerwonym świetle i wjechało w jadącego prawidłowo motocyklistę. 49-letni mężczyzna odniósł rozległe obrażenia. Zmarł dwa dni później w szpitalu.
Prokuratura wniosła zażalenie, domagając się uznania, że śmiertelne potrącenie motocyklisty było zbrodnią zabójstwa, a nie, jak orzekł sąd, tragicznym wypadkiem drogowym. Zarzuciła postanowieniu Sądu Okręgowego błąd w ustaleniach faktycznych.
Ponadto śledczy nie zgadzają się z decyzją sądu o umorzeniu postępowania i umieszczeniu Gerarda B. w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.
Według biegłych oskarżony był w momencie wypadku niepoczytalny. Po potrąceniu motocyklisty skręcił w ulicę Sierpinka. Tam zatrzymał swoje auto i nagrał filmik jak po duńsku wyzywa imigrantów.
O dalszym losie sprawy zdecyduje Sąd Apelacyjny w Gdańsku.