Nerwowo zrobiło się już na początku sesji. Radna Renata Stec chciała włączyć do porządku obrad projektu uchwały, która zobowiązywałaby prezydent miasta do odwołania członków zarządu miejskich spółek, którzy ukończyli studia MBA na Collegium Humanum. Chodzi o siedem osób. Ratuszowa prawnik przekonywała, że odwołanie członków rad nadzorczych to kompetencja prezydenta. Radni nie zgodzili się procedować tego dokumentu.
Postanowili też nie zajmować się raportem komisji rewizyjnej po kontroli przeprowadzonej w Zarządzie Infrastruktury Miejskiej, a dotyczącej budowy ringu. Komisja przyjęła dokument dwa dni przed sesją. Radni stwierdzili, że chcą mieć jeszcze miesiąc na zapoznanie się z raportem i kilkudziesięcioma załącznikami do niego.
Dyskusję wywołał też projekt uchwały w sprawie przyjęcia Programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie miasta. Politykę miasta dotyczącą adopcji zwierząt najmocniej krytykowała radna Beata Kątnik. Proponowała własne rozwiązania, chciała też wykreślenia tego punktu z porządku obrad. Prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka zapowiedziała, że projektu nie wycofa. Większość rady dokument poparła.
Beata Kątnik była też bohaterką wniosku prezydent o naruszenie dwóch artykułów Kodeksu Honorowego Radnego Rady Miejskiej w Słupsku. Komisja etyki potwierdziła dwa z kilku zarzutów stawianych radnej przez władze miasta. Podczas dyskusji część radnych przekonywała, że nie mogą oceniać innych radnych. Beata Kątnik mówiła o represjach za zadawanie niewygodnych dla władz miasta pytań. Decyzją większości rady naruszyła ona jednak zapisy kodeksu.
Tuż przed ostatnim punktem obrad prezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka przez kwadrans mówiła o hejcie, jakiego jest ofiarą ze strony jej przeciwników, w tym radnych. Przytaczała wulgarne opinie, jakie przeczytała w internecie pod swoim adresem. Tłumaczyła też dlaczego przyznaje swoim najbliższym współpracownikom. Mówiła, że zarobki urzędników są niskie, a dodatki to jedyna zgodna z prawem możliwość, by je podnieść.
Po apelu prezydent miasta o zaprzestanie hejtu drwił radny Kacper Moroz, który zaśpiewał fragment piosenki z komedii „Miś