Powodem radykalnych jest masowe zanieczyszczenie wybrzeża substancją ropopochodną. Bałtyk wyrzucił na brzeg tysiące czarnych, lepkich grudek oraz oleiste plamy o ostrym zapachu smaru.
Sytuacja jest poważna, a skala skażenia okazuje się znacznie większa, niż początkowo przypuszczano.
Służby ochrony wybrzeża podejrzewają, że pozostałości substancji ropopochodnych na plażach w naszym regionie to efekt nielegalnego i skrajnie nieodpowiedzialnego działania załogi jednej z jednostek pływających po Bałtyku. Wszystko wskazuje na to, że na otwartym morzu doszło do nielegalnego płukania zbiorników paliwowych lub zrzutu wód zęzowych. Trwają intensywne czynności mające na celu identyfikację statku-sprawcy. Kapitanowi oraz armatorowi grożą gigantyczne kary finansowe, a także konieczność pokrycia wielotysięcznych kosztów całej operacji ratunkowej. Na miejscu zabezpieczono materiał dowodowy. Pobrane przez inspektorów próbki substancji trafiły już do specjalistycznego laboratorium, gdzie przejdą szczegółowe analizy chemiczne.
Rusza skoordynowana akcja oczyszczania. Pracownicy Urzędu Morskiego, wyposażeni w specjalistyczne pojemniki i sprzęt ochronny, będą ręcznie oraz mechanicznie usuwać toksyczne odpady z piasku.
Lokalne władze oraz Urząd Morski apelują o rozsądek. Wprowadzony zakaz wejścia na plaże obowiązuje do odwołania i zostanie zniesiony dopiero wtedy, gdy badania potwierdzą, że rejon jest w 100% bezpieczny dla zdrowia.
Służby ratunkowe kategorycznie odradzają spacery wzdłuż linii brzegowej i ostrzegają przed jakimkolwiek kontaktem z czarnymi grudkami