Na ławie oskarżonych zasiadła 26-letnia Karolina G. oraz 27-letni Arkadiusz G. Małżeństwo, które pełniło funkcję rodziny zastępczej, odpowiada za doprowadzenie do śmierci trzyletniej Róży. Śledczy zarzucają im działanie z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia. Oskarżonym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Do tragicznych wydarzeń doszło w maju ubiegłego roku. Trzylatka została dowieziona do placówki medycznej z głębokimi oparzeniami trzeciego stopnia, które obejmowały aż 80 procent jej ciała. Niestety, na ratunek było za późno – lekarze mogli jedynie stwierdzić zgon dziewczynki. Wersja przedstawiona pierwotnie przez opiekunów, jakoby doszło do nieszczęśliwego wypadku podczas rutynowej kąpieli, została całkowicie podważona przez zebrany materiał dowodowy oraz opinie medyków sądowych.
Kluczowym elementem dramatu było wielodniowe ukrywanie stanu dziecka i zaniechanie wezwania pomocy medycznej bezpośrednio po zaistnieniu zdarzenia. To właśnie ta zwłoka doprowadziła do zmiany kwalifikacji prawnej czynu ze spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu na najcięższy zarzut – zabójstwo. Oskarżeni nie przyznają się do zarzucanych im czynów.
Podczas pierwszej rozprawy sąd wyłączył jawność postępowania. Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami.
Sądowa batalia ma dowieść, jaka była rola każdego z małżonków w tej bulwersującej sprawie i co dokładnie działo się w zamkniętych murach domu zastępczego na przestrzeni tamtych kilku dni.